Prószków k/Opola, 21 maja 2026 r.


fot. Krzysztof Zacharuk
Dlaczego rynek nie reaguje tak, jak oczekiwaliby producenci? O tym dyskutowano 21 maja podczas konferencji „O-Polski Rynek Rzepaku i Zbóż” w Prószkowie k. Opola.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że rzepak będzie jedną z najbardziej perspektywicznych upraw w polskim rolnictwie. Rosnące zapotrzebowanie przemysłu tłuszczowego, rozwój biopaliw i kolejne inwestycje w przetwórstwo miały stworzyć trwały impuls do zwiększania produkcji. Dziś jednak sytuacja okazuje się znacznie bardziej skomplikowana.
Z jednej strony krajowe zakłady potrzebują coraz większych ilości surowca. Z drugiej – ceny nadal pozostają mocno uzależnione od sytuacji na światowych giełdach i importu. Rolnicy słyszą więc, że rzepaku może zabraknąć, ale jednocześnie nie widzą gwałtownego wzrostu stawek.
Polska potrzebuje coraz więcej rzepaku
Najmocniejsza diagnoza padła ze strony sektora finansowego. Artur Markowski z ING Banku Śląskiego stwierdził wprost, że Polska weszła już w etap strukturalnego niedoboru rzepaku.
Jak wyjaśniał, wynika to przede wszystkim z dynamicznego rozwoju krajowego przetwórstwa. W ostatnich latach w naszym kraju powstały nowe moce przerobowe, a kolejne inwestycje jeszcze zwiększą zapotrzebowanie na surowiec.
Szczególnie dużo mówi się o nowej olejarni Orlenu w Kętrzynie, która według uczestników debaty może potrzebować ok. 500 tys. ton rzepaku rocznie. To oznacza, że krajowy przemysł będzie potrzebował wkrótce nawet ok. 4 mln ton rzepaku rocznie. Tymczasem produkcja w Polsce może mieć problem, by osiągać takie poziomy w sposób stabilny.
Zapasy są małe, ale rynek pozostaje globalny
Podczas debaty wiele miejsca poświęcono także aktualnym zapasom zbóż i rzepaku. Uczestnicy zgodzili się, że końcówka sezonu będzie napięta, choć różnili się w szczegółowych szacunkach.
Część producentów zwracała uwagę, że skoro przetwórnie potrzebują surowca, ceny powinny mocniej reagować na sytuację rynkową.
Wiesław Gryn z Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego wskazywał, że przy realnym niedoborze krajowego rzepaku rynek powinien wyraźniej premiować polski surowiec.
Jednocześnie przyznał, że ostatecznie ceny i tak pozostają uzależnione od rynku światowego oraz kosztów importu.
W praktyce oznacza to, że nawet przy ograniczonej podaży w kraju ceny nie mogą oderwać się od notowań MATIF oraz sytuacji w innych krajach europejskich.
Czy można jeszcze zwiększyć areał rzepaku?
To pytanie wywołało podczas debaty jedną z najciekawszych dyskusji. Teoretycznie rosnący popyt powinien zachęcać rolników do większych zasiewów. Problem polega jednak na tym, że możliwości dalszego zwiększania areału są coraz bardziej ograniczone.
Wiesław Gryn ocenił, że potencjał wzrostu nadal istnieje, ale nie będzie spektakularny. – Myślę, że dużo nie możemy zwiększyć, ale te 20, a nawet może i 30% – mówił.
Jednocześnie podkreślał, że rzepak nie może wracać na to samo pole zbyt często, bo prowadzi to do problemów ze zmianowaniem i pogarsza sytuację fitosanitarną plantacji.
Coraz większym problemem stają się także ograniczenia w ochronie roślin. Rolnicy alarmowali, że presja chowaczy i słodyszka jest coraz większa, a dostępnych narzędzi do walki ze szkodnikami ubywa. W debacie pojawiły się wręcz głosy, że część producentów może zacząć rezygnować z rzepaku, jeśli sytuacja będzie się pogarszać.
Mimo problemów eksperci nie mają wątpliwości, że rzepak pozostaje jedną z najważniejszych upraw w polskim rolnictwie. Decyduje o tym nie tylko potencjalna opłacalność, ale również znaczenie dla płodozmianu i jakości stanowiska pod zboża.
Rolnicy zwracali uwagę, że relacja cen rzepaku do pszenicy nadal pozostaje relatywnie korzystna, choć sama uprawa jest bardzo kosztowna i wymaga dużych nakładów.
Mariusz Olejnik, prezes Spółdzielni Grup Polski Rzepak i Zboża podkreślał, że producenci coraz ostrożniej podchodzą jednak do kontraktowania nowych zbiorów.
W debacie wyraźnie wybrzmiał jeszcze jeden wniosek: przyszłość rynku rzepaku zależy dziś nie tylko od pogody i giełd, ale również od polityki rolnej i energetycznej.
Część uczestników wskazywała, że dalszy rozwój biopaliw oraz zwiększanie udziału biokomponentów mogłyby stać się ważnym impulsem dla krajowej produkcji.
Jednocześnie rolnicy podkreślali, że bez poprawy opłacalności, stabilniejszych warunków produkcji i skuteczniejszej ochrony roślin trudno będzie znacząco zwiększać areał upraw.
W konferencji uczestniczył Pan Leszek Wojciechowski Przewodniczący Rady Federacji i Pan Mariusz Olejnik Wiceprzewodniczący Rady.


